Dużo roboty na uczelni, wiecznie jakieś prezentacje, raporty, eseje.... po mału zaczynam marzyc o świętach żeby mieć wolne i nie robić nic. Ale tak sie nie da bo przeciesz trzeba uczyć cie na egzaminy w styczniu. A potem od nowa robota. Jedyne dobre ze w końcu po tabletkach przestałam krwawic, przestało lecieć jak z otwartego kranu. Brzuch trochę pobolewał, głowa trochę bolala ale grunt ze juz nie cieknę i można sie brać za staranka.
Chłop po miesiącu abstynencji zachowuje sie jak młody rumak wiecznie ma ochotę, tu i teraz i juz. Z jednej strony sie ciesze bo przynajmniej widze ze nadal rozpalam w nim ogień a z drugiej strony on rozpala ogień miedzy moimi nogami i chodzę jak kaczka po uczelni. Musi być niezły ubaw ;)
Cieszyć sie trzeba może jeszcze z tego jego napalenia cos wyjdzie ;)
Wykres na ovufriend dalej prowadze ale ostatnio wkurzylam sie bardzo na jedna użytkowniczkę. Po jej sie udało zajść w ciąże(co mnie cieszy) po tym jak odpuściła cykl.! I ja mam zrobić to samo! mam odpuścić nie mierzyć temperatury nie robić nic. Samo sie stanie! Ah chciałabym być taka szczęśliwa jak ona z regularnymi cyklami i jakaś wiedza kiedy można sie spodziewać okresu. A jak widać ja takich atrybutów gospodarki hormonalnej nie posiadam i raz mój cykl trwa dni 15 a raz 50. Także tempka pomaga mi jako tako okreslic kiedy można sie wiedźmy spodziewać. I nie raz mówiłam to tej dziewczynie a ona dalej swoje. Denerwuje mnie okropnie bo starala sie 7 miesięcy i jaka to ona biedna ze tak długo i ze takie problemy. Eh ja sie staram juz ponad rok, biorę suplementy, tabletki, chodzę do lekarzy bo moje cykle to o kant du.. rozbić. Ale cóż... inny zawsze maja gorzej ;)
A co do "odpuszczania". Ja odpuściłam. tempke mierze juz tylko z przyzwyczajenia rano (nawet budzę sie sama kolo 7...) kochamy sie z chłopem kiedy nam pasuje a nie kiedy trzeba. Na śluz zwracam uwagę czasem przy toalecie. Nie siedzę i nie gapie sie obsesyjnie na mój wykres, wpisuje dane i zostawiam. Nie przesiadauje cale dni na ebayu oglądając dziecięce ciuszki i wózki czy czytając porady na jakieś stronie jak tu zajść szybciej w ciąże. Nie..... Mam taka nawal na uczelni ze nie mam czasu ugotować obiadu nie mówiąc juz o myśleniu obsesyjnym o dziecku. Czasem mi przejdzie przez myśl ze może tym razem ale nie jest to obsesja jaka towarzyszyła mi na początku.
Z innym informacji, najlepszy przyjaciel chłopa został ojcem. Jego kobieta urodziła dziecko, jakoś 2 tyg temu. Dziewczynkę. Nie lubię tej matki jest okropna ospoba. Ciesze sie z ich szczęścia, ale równocześnie współczuje dziecku takich rodziców. współczuje matki która zaliczyła wpadkę (pękła im gumka no ale jak miała nie pęknąć jak on ma kolczyk na penisie?) i od początku ciąży nie była z niej zadowolona. Matki która na każdego kopniaka mówiła -Kur.. ten skur**el znowu kopie. Mam tylko nadzieje ze teraz ma inne odczucia co do dziecka. Ciąża nie jest łatwa ale bez przesady.
Zmykam robić projekty bo mam ich kilka a terminy gonią.
Chłop po miesiącu abstynencji zachowuje sie jak młody rumak wiecznie ma ochotę, tu i teraz i juz. Z jednej strony sie ciesze bo przynajmniej widze ze nadal rozpalam w nim ogień a z drugiej strony on rozpala ogień miedzy moimi nogami i chodzę jak kaczka po uczelni. Musi być niezły ubaw ;)
Cieszyć sie trzeba może jeszcze z tego jego napalenia cos wyjdzie ;)
Wykres na ovufriend dalej prowadze ale ostatnio wkurzylam sie bardzo na jedna użytkowniczkę. Po jej sie udało zajść w ciąże(co mnie cieszy) po tym jak odpuściła cykl.! I ja mam zrobić to samo! mam odpuścić nie mierzyć temperatury nie robić nic. Samo sie stanie! Ah chciałabym być taka szczęśliwa jak ona z regularnymi cyklami i jakaś wiedza kiedy można sie spodziewać okresu. A jak widać ja takich atrybutów gospodarki hormonalnej nie posiadam i raz mój cykl trwa dni 15 a raz 50. Także tempka pomaga mi jako tako okreslic kiedy można sie wiedźmy spodziewać. I nie raz mówiłam to tej dziewczynie a ona dalej swoje. Denerwuje mnie okropnie bo starala sie 7 miesięcy i jaka to ona biedna ze tak długo i ze takie problemy. Eh ja sie staram juz ponad rok, biorę suplementy, tabletki, chodzę do lekarzy bo moje cykle to o kant du.. rozbić. Ale cóż... inny zawsze maja gorzej ;)
A co do "odpuszczania". Ja odpuściłam. tempke mierze juz tylko z przyzwyczajenia rano (nawet budzę sie sama kolo 7...) kochamy sie z chłopem kiedy nam pasuje a nie kiedy trzeba. Na śluz zwracam uwagę czasem przy toalecie. Nie siedzę i nie gapie sie obsesyjnie na mój wykres, wpisuje dane i zostawiam. Nie przesiadauje cale dni na ebayu oglądając dziecięce ciuszki i wózki czy czytając porady na jakieś stronie jak tu zajść szybciej w ciąże. Nie..... Mam taka nawal na uczelni ze nie mam czasu ugotować obiadu nie mówiąc juz o myśleniu obsesyjnym o dziecku. Czasem mi przejdzie przez myśl ze może tym razem ale nie jest to obsesja jaka towarzyszyła mi na początku.
Z innym informacji, najlepszy przyjaciel chłopa został ojcem. Jego kobieta urodziła dziecko, jakoś 2 tyg temu. Dziewczynkę. Nie lubię tej matki jest okropna ospoba. Ciesze sie z ich szczęścia, ale równocześnie współczuje dziecku takich rodziców. współczuje matki która zaliczyła wpadkę (pękła im gumka no ale jak miała nie pęknąć jak on ma kolczyk na penisie?) i od początku ciąży nie była z niej zadowolona. Matki która na każdego kopniaka mówiła -Kur.. ten skur**el znowu kopie. Mam tylko nadzieje ze teraz ma inne odczucia co do dziecka. Ciąża nie jest łatwa ale bez przesady.
Zmykam robić projekty bo mam ich kilka a terminy gonią.

0 komentarze:
Prześlij komentarz
Anonimie mniej odwagę i podpisz się ;)