To chodzi o okres..
A właściwie brak okresu.
Przez następne kilka dni to samo, nawet zrezygnowałam z podpasek i założyłam wkładki bo myślałam ze jak nie będzie podpaski to będzie psikus i się rozkręci. A tu nic!
Na wykresie temperatura zamiast spadać, pomału rosła i dziś trochę spadła ale to dlatego ze cala noc prawie nie spalam bo kręciłam się i chodziłam siku...
W środę mam wizytę u lekarza, opowiem mu o tym...
Dodatkowo mam humory.... hormony muszą mi nieźle latać, w czwartek na praktykach miałam ochotę się rozpłakać bo mi nie wychodziło... taki nastrój trzymał się mnie do końca dnia a w Piątek.... wyszła ze mną złość piekielna.... wkurzyłam się na T(współlokator) bo nie chciał kasy dać za wynajem i takiego wku*wa dostałam ze 3km przeszłam piechota do domu w...15 minut.. biegłam.. wściekła byłam nawet z moim chłopem nie chciałam gadać, a po powrocie rozryczałam się mojemu jaka to ja jestem niedobra i okropna... ale od razu mi się lepiej na sercu zrobiło....
W sobotę miałam humor jak robot czyli brak... zjadłam za to cały gar rosołu....
Dziś humor tez nie dopisuje, i jakoś mało wyspana jestem mimo iż wstałam po 13....
Co się ze mną dzieje?

0 komentarze:
Prześlij komentarz
Anonimie mniej odwagę i podpisz się ;)